| |

GSB dzień 13: Bartne — Chyrowa

GSB dzień 13: Bartne — Magura — Świerzowa — Kolanin — Kąty — Chyrowa

Przed nami 13 dzień na Głównym Szlaku Beskidzkim. Liczy się tylko wędrówka, ciepły kąt i smaczne jedzenie, a wszystkie przyziemne problemy pozostawiliśmy daleko za sobą. Możemy powiedzieć, że połączyliśmy się ze szlakiem. Nie liczy się meta, liczy się droga. Przed nami jeden z dłuższych etapów, bo chcemy dotrzeć do Chyrowej, przez co musimy pokonać ok. 35 km.

Budzimy się kilka minut przed budzikiem. Jemy śniadanie, pakujemy się, przy okazji publikujemy relację z poprzedniego dnia. Kwaterę opuszczamy o 6:45, a gdy wychodzimy na zewnątrz, czujemy rześkie powietrze i już wiemy, że pogoda do wędrowania jest idealna.

Po trasie dostawaliśmy wiele sygnałów o bagnach za Bartne, z sugestią, żeby je ominąć. Tak też robimy i idziemy zalecanym obejściem. Najpierw schodzimy ok. 500 m drogą asfaltową w stronę centrum wioski, a następnie, przy niebieskim krzyżu, odbijamy w prawo na drogę gruntową. Idąc cały czas tą drogą, dochodzimy do szlaku za bagnami. Wariant ten jest dłuższy maksymalnie o 500 m, ale czasowo i komfortowo pewnie bez porównania lepszy. Obecnie właśnie tędy przebiega szlak i nie prowadzi bezpośrednio przy bacówce.

Bartne
Bartne

Magurski Park Narodowy

Kierując się za czerwonymi znacznikami, wchodzimy do lasu, gdzie czeka nas pierwsze podejście na Magurę. Szybko nas rozgrzewa i zapominamy, że poranek jest chłodny. Docierając na szczyt, wkraczamy do Magurskiego Parku Narodowego, którego ponad 90% powierzchni stanowią lasy, a pod ochroną ścisłą znajduje się ponad 30 gatunków roślin. Ponadto chroni unikatowy na skalę całych Karpat obszar przejściowy między Karpatami Zachodnimi a Wschodnimi, symbolem MPN jest przepiękny orzeł krzykliwy.

W drodze na Magurę
W drodze na Magurę

Magura

Na szczycie Magury przybijamy pieczątkę, sprawdzamy też temperaturę na termometrze — całe 8 stopni. Dalej idziemy bardzo przyjemną ścieżką przez klimatyczny las. Wokół słychać tylko śpiew ptaków, a my odpoczywamy podczas wędrówki. W źródełku uzupełniamy zapas wody. Wchodzimy na szczyt Świerzowa, gdzie robimy krótką przerwę na ławeczce. Dłuższą przerwę zaplanowaliśmy w wiacie pod Ostryszem, jeszcze przed podejściem na Kolanin. Cały czas idziemy przez las, od czasu do czasu mijając błotniste odcinki szlaku. 

GAS dzień 13 Magura
Magura 829 m n.p.m.
Polana Świerzowa
Polana Świerzowa

Docierając do wiaty pod Ostryszem widzimy, że nasi kompani z Pomorza też robią tu postój. Szykujemy kanapki ze smalcem, ciepłą herbatę i zjadamy po kawałku czekolady dla osłody. Tak posileni możemy się zmierzyć z Kolaninem, o którym zdążyliśmy usłyszeć już na szlaku. 

Wiata pod Ostryszem
Wiata pod Ostryszem

Kolanin

Na górę wchodzimy w trybie ekspresowym. Podejście zajmuje nam niecałe 20 min. Gorsze podobno jest zejście. I faktycznie na drzewie przyczepiona jest informacja z wykrzyknikiem „Uwaga stromy zbieg”. Schodzimy równym krokiem, zachowując ostrożność.  Schodziliśmy gorszymi, ale dzisiaj było sucho, więc sytuacja może być zupełnie inna, gdy popada. 

Kolanin 705 m n.p.m.
Kolanin 705 m n.p.m.
Schodzimy z Kolanina
Schodzimy z Kolanina
GSB dzień 13
Najgorsze mamy za sobą

Wychodzimy na 600 m odcinek z tłuczniem i asfaltem, by ponownie wejść do lasu. Raz w górę raz w dół, raz po korzeniach raz po błocie i dochodzimy do przełęczy Hałbowskiej. Jeszcze przed przełęczą spotykamy parę wędrującą GSB w przeciwnym kierunku. Rozmawiamy ok. 15 min, po czym każdy rusza w swoją stronę. Na przełęczy krótka przerwa na rozprostowanie nóg i ruszamy dalej na Kamień. 

Asfaltowy odcinek szlaku
Asfaltowy odcinek szlaku
Przelecz Hałbowska
Przełęcz Hałbowska

Rezerwat Kamień

Zaraz po wystartowaniu czujemy, że to podejście jest jakieś mocniejsze i szybko zdejmujemy z siebie bluzy. Trasa wiedzie przez rezerwat Kamień. Faktycznie przechodząc, widzimy wiele porozrzucanych omszałych głazów. Wszędzie jest tak zielono, że patrząc na skórę, wydaje się jakby też była w odcieniu zieleni. Kiedy rozpoczynamy zejście, nie wiemy, co nas jeszcze czeka. Okazuje się, że jest niezła stromizna, a do tego miejscami występuje śliskie błoto. Na szczęście wszystko idzie jak po maśle i po chwili opuszczamy Magurski PN. 

Kąty

Wychodzimy na drogę wśród pól i łąk, a widoki wprost zachwycają. Można powiedzieć, że to są pierwsze tak rozległe panoramy dzisiejszego dnia. 40 min później meldujemy się w najniższym punkcie na GSB, czyli w Kątach. Od razu kierujemy się do sklepu, gdzie uzupełniamy zapasy. Przy tabliczce trochę się załamujemy i z niedowierzaniem czytamy, że do Chyrowej pozostają jeszcze 4 godz. marszu. Morale spadają, tym bardziej że nawet pizzeria jest zamknięta, a właśnie tutaj chcieliśmy się trochę zregenerować przed końcówką etapu. Jednak trzeba zakasać rękawy, zacisnąć zęby i przejść ten odcinek.

Widok na Kolanin
Kolanin zostawiamy za plecami
Malownicze łąki przed Katami
Malownicze łąki przed Kątami
Kąty coraz bliżej
Kąty coraz bliżej

Ruszamy od razu w górę, szybko zyskujemy wysokość. Oglądając się za siebie, widzimy Kamień, na którym jeszcze nie tak dawno byliśmy. Po wdrapaniu się na Grzywacką Górę idziemy przez łąki z piękną panoramą, po czym ponownie wchodzimy do lasu. Delikatnie zyskując kolejne metry w górę, po godzinie od wystartowania z Kątów robimy sobie selfiaka na Łysej Górze.

Widok na Kąty i Kolanin
Widok na Kąty i Kolanin
Łąki pod Grzywacką Górą
Łąki pod Grzywacką Górą
Malownicze łąki
Malownicze łąki

Maszerując dalej, po raz pierwszy dostrzegamy Cergową. Wygląda niesamowicie ze swoim zboczem, które zapewne czeka nas jutro.

Widok na Cergową
Widok na Cergową

Chyrowa

Ostatnie kilometry wędrówki dłużą się niesamowicie. Co popatrzymy na mapę, to ubywa tylko kilometr – 4.8 km, potem 3.8 km…2.8 km. Już nawet Pani do nas dzwoni z Agroturystyki pod Chyrową kiedy ma wstawiać ziemniaki. W końcu wychodzimy z lasu i poniżej stoku w dole widzimy wieś, co wywołuje radość i pewną ulgę, bo już czujemy zmęczenie dzisiejszą wędrówką. 

Wchodzimy do lasu
Wchodzimy do lasu
Chyrowa
Upragniona Chyrowa

Schodzimy, aż w pewnym momencie dostrzegamy bardzo charakterystyczny rekwizyt. Jest to dzwonek pasterski, którego uderzenie dodaje gazu na kolejne 7 km. Śmiejemy się, że nam wystarczy, jak doda powera do dzisiejszej kwatery.

Dodajemy gazu
Dodajemy gazu

Dochodzimy do asfaltu i dalej wzdłuż drogi docieramy do dawnej łemkowskiej Cerkwi Opieki Bogurodzicy w Chyrowej – obecnie rzymskokatolicki kościół filialny p.w. Narodzenia Najświętszej Marii Panny. Po zrobieniu zdjęć pozostaje nam ostatnie 700 m i będziemy mogli w końcu odpocząć. Docieramy na miejsce po 3 godzinach od wystartowania z Kątów. Szybki prysznic i schodzimy na obiad. Koledzy z Pomorza już na nas czekają. Dostajemy po misce zupy, potem po dwa kotlety mielone z ziemniakami, surówkami i kompotem, a na deser jeszcze po kawałku ciasta. Na koniec zamawiamy po piwku i tym akcentem kończymy bardzo wyczerpujący i zarazem najdłuższy etap do tej pory na GSB (35 km). Ledwo zaczynamy pisać relację, a oczy same się zamykają.

Kościół p.w. Najświętszej Marii Panny w Chyrowej
Kościół p.w. Najświętszej Marii Panny w Chyrowej

GSB dzień 13 - mapa etapu

Poniżej zamieszczamy mapę z przebytą trasą. Zapraszamy również na relację filmową na YouTube.

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.