GSS dzień 9 PNGS Kurza stopka
| |

GSS dzień 9. Trasa: Duszniki-Zdrój – Schronisko PTTK na Szczelińcu

GSS dzień 9. Trasa Duszniki-Zdrój – Schronisko PTTK na Szczelińcu

Jesteśmy tak blisko naszych ukochanych Gór Stołowych i to sprawia, że chcemy jak najszybciej do nich dotrzeć. Każdy kto odwiedził to miejsce, wie jakie jest magiczne. Jednak zanim będziemy mogli po nich wędrować, musimy pokonać Wzgórza Lewińskie. Zaplanowaliśmy krótki odcinek, ale jak to z planami bywa, potrafią się szybko zmienić.  To był szalony dzień…

Duszniki-Zdrój - poranek

Budzimy się już o godz. 5.30, jednak nie śpieszymy się ze wstaniem, ponieważ z Dusznik-Zdroju do Kudowy-Zdrój mamy do przejścia zaledwie 15 km. W końcu zwlekamy się z naszych ciepłych łóżek i dzień zaczynamy poranną rutyną. Dopiero o godz. 7.20 zamykamy drzwi i wychodzimy z kwatery.
Dzień zapowiada się rewelacyjnie. Na niebie nie ma ani jednej chmury, świeci słońce, a my czujemy przyjemny chłód poranka.

Dusznicki rynek

Wracamy w okolice toru rolkarskiego, przy którym wczoraj rozstaliśmy się ze szlakiem. Najpierw przechodzimy obok Placu Warszawy, a następnie skręcamy w lewo i dostrzegamy urząd pocztowy. Kamil bierze nasze książeczki i wchodzi do środka. Po kilku minutach wraca i mówi, że panie na poczcie nie mają pieczątki, żeby wbić do książeczek GOT. Trochę nas to śmieszy, bo tak zacny urząd powinien ich mieć sporo.

GSS dzień 9 Duszniki-Zdrój Plac Warszawy

Jesteśmy na ul. Mickiewicza, czyli na dusznickim deptaku. Bardzo nam się podoba, bo idziemy pod górę między renesansowymi i barokowymi kamienicami z XVI – XIX w., co chwilę mijając klomby i ławeczki.

Duszniki-Zdrój ul. Mickiewicza i zabytkowe kamienice
GSS dzień 9 duszniki-szczeliniec-2-duszniki-deptak
ul. Mickiewicza - Duszniki-Zdrój

Po kilku minutach wchodzimy na rynek. Największą atrakcją jest pręgierz, czyli narzędzie tortur dla przestępców. Tuż obok, pomiędzy jaworami stoi barokowa kolumna wotywna z 1725 r., postawiona jako wotum dziękczynne za ochronę przed zarazą. Autorem jest – pochodzący ze Świdnicy – śląski rzeźbiarz Jerzy Leonard Weber. Na kolumnie możemy dostrzec Matkę Boską z Dzieciątkiem w towarzystwie św. Floriana i św. Sebastiana, którzy mają strzec miasto przed ogniem i zarazą. Robimy sobie pamiątkowe zdjęcia i opuszczamy dusznicki rynek.

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-7-duszniki-rynek-pregiez
gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-8-duszniki-rynek-figura-wotywna

Dalej przechodzimy przez DK8 i po lewej mijamy bardzo ważny punkt na mapie, czyli Biedronkę. Można powiedzieć, że to nasza Karmicielka.
Skręcamy w lewo, rozpoczynamy pierwsze niewielkie podejście i po przejściu ok. 500 m nareszcie wchodzimy do lasu. Na leśnej ścieżce jest sporo wilgoci i co jakiś czas przeskakujemy przez błoto.

Zielone Ludowe

Kiedy opuszczamy las, to otwiera się przed nami piękna panorama na pola, łąki oraz pobliskie wzniesienia, a delikatne obłoczki pojawiające się na błękitnym niebie dopełniają tę sielankową kompozycję. W tak pięknej scenerii docieramy do kolejnej miejscowości, czyli Zielone Ludowe.

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-10-łąka
gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-11-laka-przed-wsia-zielone-ludowe
gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-12-zielone-ludowe

Przechodzimy niespiesznie przez wioskę, a w powietrzu unosi się bardzo charakterystyczny dla wiosny zapach. To nic innego, jak przepięknie kwitnący bez. Kamil idzie dalej, a ja zatrzymuję się przy jednym z krzewów. Musiałam to zrobić. Musiałam nasycić swoje zmysły intensywną słodyczą jasnofioletowych kwiatów. Zadziałało jak aromaterapia: pojawił się szeroki uśmiech na twarzy i przypomniały mi się chwile dzieciństwa, kiedy zrywaliśmy gałązki bzu do wazonu. Już wiem, że to wspomnienie zostanie ze mną na długo.

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-15-kwitnacy-bez

Widzę, że Kamil się oddala, więc przerywam błogi stan i staram się go dogonić. Kiedy pyta się co tam robiłam, odpowiadam ze szczerą radością, że wąchałam kwiatki.

Grodziec/Grodczyn

Za wioską mijamy nowo budowane pomosty na szlaku do ruin zamku Homole, na zalesionym wzgórzu Gomola. Żałujemy, że nie możemy tam wejść, bo bardzo lubimy takie miejsca. Na szczęście przed nami wyrasta wzniesienie, które już niedługo będziemy zdobywać, czyli Grodziec/Grodczyn.

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-18-zotle-kwiaty

Wędrujemy wygodną, szeroką polną drogą i mijamy punkt widokowy, z którego rozpościera się przepiękny widok na Góry Stołowe i Szczeliniec Wielki. Przysiadamy na ławeczce i nasycamy oczy niesamowitą panoramą. Trochę zazdrościmy miejscowym, że mogą na co dzień podziwiać takie pejzaże.
Chwilę później napotykamy zająca, ale ten szybko nas dostrzega i wielkimi susami znika w trawie.

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-19-punkt-widokowy-zielone-ludowe
gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-20-widok-na-grodziec-grodczyn
gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-22-polna-droga-z-widokiem-na-grodziec

Wchodzimy do lasu i po przejściu ok. 500 m odbijamy w prawo. W tym miejscu szlak pnie się ostro do góry. Czeka nas krótkie, ale bardzo intensywne podejście. Czujemy jak nasze oddechy stają się płytsze, a po czole zaczyna spływać pot. Jednak to nam nie przeszkadza w robieniu zdjęć i fotografujemy spory okaz żółciaka siarkowego, który rośnie na drzewie. Podobno jest jadalny, ale tego nie potwierdzamy, bo nigdy nie mieliśmy na talerzu wspomnianego grzyba.

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-23-las-w-okolicy-grodzca
Żółciak siarkowy
gss-dzien-9- podejscie na Grodziec

Na podejściu mijamy trójkę turystów. Jeden z nich pyta się czy idziemy GSS. Kiedy potwierdzamy, odpowiada, że przeszedł go 5 lat temu i to była dla niego super przygoda. Życzymy sobie nawzajem miłej wędrówki i kontynuujemy marsz.

Osiągamy szczyt Grodźca, na którym zbijamy „żółwiki”. W tym miejscu przekraczamy dwusetny kilometr Głównego Szlaku Sudeckiego. Chcieliśmy zatrzymać się na postój, jednak zimny wiatr skutecznie nas zniechęca. Robimy więc kilka pamiątkowych zdjęć.

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-26-grodziec-grodczyn

Lewińskie łąki

Schodzimy do Przełęczy w Grodźcu. Ten odcinek szlaku znamy bardzo dobrze, bo mieliśmy okazję wędrować tędy w grudniu. Jeszcze kawałek idziemy leśną ścieżką, a następnie wychodzimy na łąki.

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-27-zejscie-z-grodzca-grodczyna
gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-28-przelecz-wprodzcu
gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-29-lewiskie-laki

Znajdujemy zaciszne miejsce i postanawiamy odpocząć. Uruchamiamy palnik, na którym przyrządzamy przepyszną kawę „zalewajkę”. Niby to zwykła kawa, ale na świeżym powietrzu smakuje o niebo lepiej. Do tego pączki, bułki oraz kabanosy i mamy śniadanie mistrzów. W tej chwili niczego więcej nam nie potrzeba i możemy relaksować słuchając wiosennych ptasich treli.

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-30-palniek-z-kartuszem
gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-31-kubki-z-kawa

Po przerwie ruszamy dalej w kierunku Przełęczy Lewińskiej, gdzie możemy cały czas podziwiać okolicę, a w oddali dostrzegamy zamek w Nachodzie. Zaraz za przełęczą przechodzimy pod wiaduktem kolejowym, ale musimy bardzo uważnie stawiać kroki. Całe przejście to jedna wielka kałuża, ale dzięki wystającym kamieniom, sprawnie pokonujemy tę przeszkodę. Obyło się bez zamoczenia butów.

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-32-wzgorza-lewinskie
Przełęcz Lewińska
Przełęcz Lewińska
Przejście pod wiaduktem kolejowym

Po 25 minutach dochodzimy do Dańczowa, przez który bardzo szybko przechodzimy i ponownie rozpoczynamy podejście. Wędruje nam się bardzo przyjemnie i podśpiewujemy „przygoda, przygoda każdej chwili szkoda, świat jest piękny…”.

GSS dzień 9 Dańczów

Dalej idziemy pomiędzy ścieżką pomiędzy płotkami i dochodzimy do furtki. Teraz musimy ją otworzyć, przejść i zamknąć, ponieważ będziemy wędrować przez czyjeś pastwisko. Mijamy pasące się obok krowy, a na wyjściu przechodzimy przez drewnianą drabinkę. To była kolejna mała atrakcja na szlaku, która jeszcze bardziej podniosła i tak już wysoki poziom endorfin.

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-40-polna-droga-za-danczowem
gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-41-szlak-prowadzacy-przez-pastwosko
gss-dzien-9 krowy-na-lace

Kudowa-Zdrój

Docieramy do Jerzykowic, gdzie odbijamy w prawo na drogę asfaltową prowadzącą do Kudowy-Zdroju. Z drogi tej w oddali dostrzegamy przepiękne Karkonosze.

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-44-droga-asfaltowa-do-kudowy-zdroj

Sprawnie pokonujemy ten odcinek i w Kudowie-Zdrój meldujemy się przed 13. Mamy ochotę na coś słodkiego, więc wstępujemy do pobliskiej cukierni. Jest tyle smakołyków, ze nie wiemy na co się zdecydować. Ostatecznie wybieramy duże eklerki. Aż nam ślinka leci na myśl, że za chwilę będziemy mogli je skonsumować. Idziemy do Parku Zdrojowego i siadamy na jednej z ławek z widokiem na Pijalnię Wód Mineralnych. Wyciągamy z torebki nasze rarytasy, czyli przepyszne parzone ciasto, wypełnione lekkim śmietankowym nadzieniem, oblane czekoladą i posypane orzechami. Niebo w gębie!

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-45-kudowa-zdroj-park-zdrojowy-pijalnia-wod

Stwierdzamy, że szkoda kończyć wędrówkę tak wcześnie, skoro dobrze nam się maszeruje. Nocleg na Szczelińcu mamy zarezerwowany dopiero na jutro, ale próbujemy się dodzwonić. Jest środek tygodnia i liczymy na to, że znajdzie się jakieś wolne miejsce i będziemy mogli przesunąć rezerwację o jeden dzień.
Dzwonię do schroniska i przedstawiam całą sytuację, jednak dowiaduję się, że akurat dzisiaj wszystkie pokoje są już zarezerwowane. Przekazuję tę informację Kamilowi i ogarnia nas smutek. Jesteśmy rozczarowani, że tak szybko musimy zakończyć ten piękny dzień. Siedzimy w ciszy dobre 5 minut, każdy pogrążony we własnych myślach. Musimy to wszystko sobie poukładać. Niby nic wielkiego się nie stało, ale uszła z nas cała pozytywna energia, która nam dzisiaj towarzyszyła.

W końcu udaje się nam zebrać myśli i szukamy noclegu w Kudowie-Zdroju. Kamil wypatruje ciekawą ofertę i dzwoni. Udaje nam się zarezerwować nocleg, jednak będziemy mogli pojawić się tam dopiero przed 16.00. Mamy sporo czasu, więc idziemy do Biedronki zrobić zakupy. Kiedy jesteśmy już przed drzwiami wejściowymi dzwoni telefon. W słuchawce odzywa się głos pani ze schroniska na Szczelińcu i mówi, ze właśnie ktoś zrezygnował i pyta się czy jesteśmy nadal zainteresowani przeniesieniem noclegu. Odpowiedź mogła być tylko jedna! Oczywiście, że tak. Pani jeszcze nas prosi żebyśmy zdążyli do 19.00. Patrzymy na zegarek, jest 13:55 i odpowiadamy, że zdążymy ewentualnie spóźnimy się kilka minut.

Istna sinusoida: z kompletnego smutku przechodzimy w stan euforii. To się nazywa mieć szczęście. W pierwszej kolejności odmawiamy nocleg w Kudowie. Kamil wyjaśnia zaistniałą sytuację i przeprasza za zamieszanie. Potem robimy błyskawiczne zakupy w Biedronce. Wracamy na szlak, od którego odeszliśmy 700 metrów. Sprawdzamy czas i zostało nam ok 4 godz. i 40min., żeby dojść do Szczelińca. Na szlakowskazie widzimy, że do Karłowa jest 4 godz. i 20min. Ruszamy ostro z kopyta i nawet nie wiemy kiedy wychodzimy z uzdrowiska.

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-49-kudowa-zdroj-gorna

Jakubowice

Na podejściu do Jakubowic tak pędzimy, że pot leje się z nas strumieniami do tego jest gorąco i słońce nas przysmaża. Jest duszno, a to nie ułatwia marszu. Kiedy dochodzimy do wioski zastanawiamy się w którą stronę iść i wybieramy drogę pod górkę. Chwilę później miejscowy mówi, że jak chcemy dotrzeć do Błędnych Skał musimy wrócić do skrzyżowania i odbić w lewo. Chyba nie jesteśmy jedynymi osobami, które pomyliły drogę. Na szczęście odeszliśmy tylko 50 metrów, więc szybko wracamy na szlak. Za wioską robimy krótki postój na ochłonięcie i lecimy dalej. Na kolejnym szlakowskazie widzimy, że już nadrobiliśmy 20 min.

gss-dzien-9-

Góry Stołowe i Błędne Skały

Po przejściu 300 m wchodzimy do Parku Narodowego Gór Stołowych. Pośród drzew idzie nam się zdecydowanie przyjemniej. Co jakiś czas przechodzimy przez drewniane kładki, musimy też uważać na wystające korzenie.

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-52-park-narodowy-gor-stolowych-szlakowskaz

W okolicy Rozdroża pod Lelkową skręcamy za znacznikami w lewo. Po przejściu kilkuset metrów szlak pnie się ostro do góry i wiedzie między wystającymi głazami i korzeniami. Szybko dochodzimy w okolice parkingów i kierujemy się do kas biletowych. Jesteśmy tutaj po południu i chyba tylko dzięki pandemii jest tutaj taki spokój. Przy kasach odpoczywamy chwilę na ławce, po czym kupujemy bilety wstępu i wchodzimy do magicznego świata skał. Takiej atrakcji nie mogliśmy odpuścić. Chociaż byliśmy tutaj już kilka razy, to i tak cieszymy się, że po raz kolejny będziemy mogli przebyć dobrze znaną nam trasę.

gss-dzien-9-duszniki-szczeliniec-54-park-narodowy-gor-stolowych-bledne-skaly-wejscie

Błędne Skały to bardzo malowniczy skalny labirynt. Powstał w wyniku wietrzenia piaskowca ciosowego, który jest ich budulcem. Wędrujemy po oznakowanej trasie turystycznej, która ułatwia poruszanie się między licznymi zaułkami i szczelinami.
Na samym początku ścieżki odbijamy w lewo i wychodzimy na punkt widokowy „Skalne Czasze”, skąd możemy dostrzec Szczeliniec Wielki i Mały, miejscowość Machov, Broumovską Vrchovinę, a przy dobrych warunkach nawet Karkonosze. Chętnych do oglądania przybywa, więc ustępujemy miejsca i idziemy dalej.

Przechodzimy po drewnianych kładkach i podziwiamy formacje skalne o bardzo charakterystycznych kształtach oraz ciekawych nazwach. Do tych najbardziej znanych należą: Okręt, Kurza Stopka, Labirynt czy Tunel. To miejsce niesamowicie rozbudza naszą wyobraźnię. Przeciskając się przez wąskie szczeliny i podziwiając te wszystkie skały, czujemy się jak w magicznej krainie Aslana. To tutaj kręcono filmy: Opowieści z Narni: Książę Kaspian, Dwa Światy i Przyjaciel wesołego diabła.
Trochę przeszkadzają nam duże plecaki, bo co chwila musimy je ściągać. Ale udaje nam się nie utknąć w wąskich przejściach i bezpiecznie wracamy do rzeczywistości.  
Sprawdzamy, która jest godzina i wychodzi na to, że w schronisku powinniśmy pojawić się o 18.55, czyli pięć minut przez czasem.

Okręt

Karłów

Idziemy po nowo wytyczonym odcinku GSS-u. Po zmianie przebiegu szlaku, nie prowadzi on wierzchowiną Skalniaka, tylko razem z zielonym szlakiem sprowadza nas do Zielonej Drogi. Schodzimy po wąskiej ścieżce wśród głazów i drzew, co jakiś czas pokonując stare kamienne schody.
Kiedy dochodzimy do Zielonej Drogi szlaki rozdzielają się. Zielony skręca w lewo, a my podążamy za czerwonymi znacznikami w prawo już typową leśną drogą. Nie ma tu większych atrakcji, więc skupiamy się tylko na marszu.

Gdy dochodzimy do drogi asfaltowej, jesteśmy tylko 700 m od Karłowa. Mimo to postanawiamy zrobić krótką przerwę, żeby nasze stopy mogły odpocząć. Sprawdzamy, która jest godzina i wychodzi na to, że powinniśmy dojść na 18.30.

Sprawdzamy, która jest godzina i wychodzi na to, że powinniśmy dojść na 18.30.
Przyspieszamy i szybkim krokiem wchodzimy do Karłowa, a następnie kierujemy się w stronę Schroniska na Szczelińcu. Musimy jeszcze przejść obok budek z pamiątkami, lodami, piwem czy fast-foodami. Na szczęście ruch jest niewielki i nie musimy przeciskać się przez tłum ludzi.

Dochodzimy do szlakowskazu i w tym miejscu kończymy dzisiejszą przygodę ze szlakiem. Mało tego – docierając do Karłowa mamy za sobą połowę Głównego Szlaku Sudeckiego.

Schronisko PTTK Na Szczelińcu

Pozostało nam jeszcze pokonać 170 metrów przewyższenia i 665 kamiennych stopni. Powoli wchodzimy na górę i zaczynamy odczuwać zmęczenie. Takiego szalonego dnia jeszcze nie mieliśmy. Po ok 15 minutach wychodzimy na platformę widokową, a w samym schronisku pojawiamy się o 18.31.

Odbieramy klucze i zamawiamy posiłek. Dowiadujemy się, że będzie gotowy za ok. 40 minut, więc korzystamy z okazji i idziemy zostawić nasze rzeczy w pokoju. Bierzemy szybki prysznic i wracamy do bufetu. Dostajemy zamówiony wcześniej gulasz vege i przy piwie świętujemy półmetek GSS-u. Dzisiaj już nie wychodzimy ze schroniska – postanawiamy, że zwiedzanie Szczelińca przekładamy na jutro.

Wracamy do 6-osobowego pokoju, w którym jesteśmy sami i czekamy na spektakl. Słońce zaczyna się obniżać i powoli chyli ku zachodowi. Światło staje się miękkie i łagodne, a na niebie pojawiają się delikatne obłoki. Zachwycamy się kolorami, które z minuty na minutę się zmieniają. Kiedy słońce chowa się za horyzontem, czujemy przyjemny chłód. Zamykamy okno, a kilka minut później robi się ciemno.

Kolejny dzień za nami. Rano nie spodziewaliśmy się takiego szaleństwa, a tym bardziej rewelacyjnego zakończenia. Dla takich chwil warto żyć, warto wędrować i cieszyć się z każdego przebytego kilometra. 

Dzisiejszy dystans: 30 km
Łączny dystans GSS: 222 km
Nastrój: od sielanki przez delikatny smuteczek do wielkiej radości.
Piosenka na dziś: Wiślanie 69, „Przygoda”
Nocleg: Schronisko PTTK Na Szczelińcu, Karłów 9, tel.: +48 748 712 193, http://naszczelincu.pl/

Poniżej zamieszczamy mapę z przebytą trasą, a na YouTubie film.

Similar Posts

2 Comments

    1. Dziękujemy serdecznie. Postaramy się regularnie dodawać nowe wpisy :D. Pozdrawiamy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.