szlak-brzeznica-kacwin-dzien-5
||

Szlak Brzeźnica — Kacwin dzień 5 i 6 | W stronę Tatr

Szlak Brzeźnica – Kacwin dzień 5 i 6 | Trasa: Łopuszna – Harklowa – Nowa Biała – Trybsz – Łapszanka – polana przed Kacwinem – Kacwin – Łapsze Niżne

Dzień rozpoczynamy na nowotarskim rynku w najlepszy możliwy sposób, czyli od pączka i kawy. Kiedy przyjeżdża autobus linii nr 5, wsiadamy i jedziemy do Łopusznej, w miejsce, gdzie przedwczoraj skończyliśmy. Na szlak ruszamy ok. 8:40. Przed nami… no właśnie… ile kilometrów? Tego jeszcze nie wiemy, ale minimalny cel, to dojść za Trybsz. Od razu musimy ubrać kurtki, bo po ostatnich opadach mocno się schłodziło, dodatkowo wieje nieprzyjemny, przenikliwy wiatr.

Szlak Brzeźnica Kacwin dzień 5 Nowy Targ
Dzień rozpoczynamy od pączka
Łopuszna
Łopuszna

Wędrujemy razem ze szlakiem rowerowym Velo Dunajec. Dobrze, że jest asfalt, bo dzięki niemu idziemy szybciej, a to sprawia, że przestajemy odczuwać chłód. Przy szlaku, jeszcze przed Harklową, jest świetna wiata ze stołem, dwiema ławami oraz murowanym grillem, to nic innego jak MOR, czyli miejsce odpoczynku rowerzystów, ale dla piechurów też się nada. Kontynuując marsz, przechodzimy przez most nad Dunajcem.

MOR na szlaku Velo Dunajec
MOR na szlaku Velo Dunajec
Velo Dunajec
Przeszkoda na szlaku
Przechodzimy nad Dunajcem
Przechodzimy nad Dunajcem

Harklowa

Po niecałej godzinie marszu docieramy do Harklowej, której nazwa pochodzi od nazwiska jej zasadźcy, sołtysa Harthlema. Tuż przy głównej drodze, w centrum wsi, mijamy kościół parafialny pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny. Nad kościołem góruje wieża z XVII wieku, zwieńczona ostrosłupowym hełmem, a całą świątynię otaczają otwarte soboty, czyli podcienia wsparte na słupach i przykryte jednospadowym dachem. Świątynię zbudowano pod koniec XV wieku,  a w XIX wieku znacznie przebudowano. Jest także jednym z 255 obiektów leżących na szlaku Architektury Drewnianej.
Mijamy kościół, by na skrzyżowaniu przy sklepie skręcić w lewo. W Harklowej jest sklep, więc w razie czego jest miejsce, gdzie można uzupełnić zapasy.

Harklowa
Harklowa

Teraz czeka nas ok. 500 m odcinek prostej, którą dochodzimy do głównej drogi. Przechodzimy na drugą stronę jezdni i ruszamy w stronę Dębna. Za ostatnimi zabudowaniami schodzimy z asfaltu na drogę gruntową. Z lewej mamy las, po prawej natomiast widok na pasmo Gorców z dumnie prezentującym się Lubaniem. Dość żwawo pokonujemy odcinek do Dębna, gdzie ponownie wchodzimy na drogę asfaltową. Tutaj musimy wzmóc ostrożność, ponieważ przez 0,5 km będziemy maszerować poboczem dosyć ruchliwej drogi Nowy Targ — Niedzica.

Kiedy z niej schodzimy, czujemy ulgę Jeszcze trochę asfaltu i za słupem ze znacznikiem sugerującym skręt w prawo, ponownie schodzimy na gruntówkę. Tutaj zagaduje nas rolnik w ciągniku, chwila pogawędki, pozdrowienia i ruszamy dalej w kierunku Nowej Białej. Teraz mamy taki dość przyjemny fragment prowadzący raz wzdłuż pól i łąk, raz w lesie. Tędy też poprowadzony jest szlak rowerowy i co jakiś czas mijają nas rowerzyści. Bliżej Nowej Białej natrafiamy na uroczy odcinek z meandrującą wśród łąk rzeczką. Pięknie to się komponuje o tej porze roku.

 1,5 km dalej wchodzimy już w pierwsze zabudowania Nowej Białej. Kierujemy się w stronę kościoła. Tu znajdujemy szlakowskaz, na którym jest informacja, że do Kacwina pozostało raptem 7,5 godz. drogi. Naprzeciwko kościoła jest sklep, więc z chęcią z niego korzystamy. Zakupujemy butelkę pepsi oraz ogórki małosolne. Haha dobra mieszanka, żeby nabrać rozpędu na trasie. Korzystamy z przysklepowej ławki, przy której robimy przerwę żywieniową. Przy okazji wygrzewam się na słońcu, leżąc na ławce.

W stronę Nowej Białej
W stronę Nowej Białej
Nowa Biała
Nowa Biała

Przełom Białki

Ta przerwa dobrze na nas wpłynęła, dzięki czemu asfaltowy odcinek prowadzący do atrakcji jaką jest przełom Białki, pokonujemy z uśmiechem na twarzy. Aby dotrzeć w to miejsce trzeba odbić ok. 200 m ze szlaku, ale warto! Znajdują się tu skałki, zbudowane z białych i czerwonych wapieni, wyrastające kilkanaście metrów nad poziom rzeki oraz trzy jaskinie. Chwilę tu spędzamy mocząc stopy w lodowatej rzece, co bardzo dobrze na nie wpływa. Zaglądamy jeszcze do jednej z jaskiń i ruszamy dalej w kierunku Trybsza.

Szlak Brzeźnica-Kacwin dzień 5 Przełom Białki
Przełom Białki
Przełom Białki
Chwila przerwy
Wejście do Jaskini
Wejeście do Jaskini
Szlak brzeźnica - kacwin dzień 5
Okno na świat 🙂

Trybsz

Do wsi mamy ok. 3 km i jest to odcinek asfaltowy. Jedynym urozmaiceniem jest przeprawa przez most tymczasowy, ustawiony obok nowo budowanego. Wpasowujemy się między zmiany świateł na wahadle dla samochodów i bezpiecznie przechodzimy na drugą stronę. Tym samych wchodzimy na Spisz. Przechodząc przez Trybsz, w okolicy kościoła, zachodzimy jeszcze do sklepu po wodę i bułki na biwak. Przed końcem wsi szlak skręca w prawo.

Trybsz
Budowa Mostu przed Trybszem
Szlak Brzeźnica Kacwin dzień 5
Przechodzimy przez most tymczasowy
Trybsz
Trybsz

Można powiedzieć, że do tego momentu było łatwo i przyjemnie (tylko 220 m przewyższeń), a teraz czas się zabrać za robotę Do potencjalnego miejsca biwaku zostało nam ok. 5 km z sumą podejść wynoszącą 300 m. Idziemy drogą szutrową wśród łąk z widokami na Babią Górę, Kotelnicę po jednej stronie czy też Gorce za plecami oraz Pieniny po drugiej. Pięknie to wszystko razem współgra, te zielone pagórki z błękitem nieba, po którym krążą białe obłoki. Taki sielski widok.

Widok na Trybsz
Widok na Trybsz
Widok na Trzy Korony
Widok na Trzy Korony

W stronę Łapszanki

Im wyżej jesteśmy, tym teren robi się bardziej grząski. To chyba po ostatnich opadach, ale kto by się tym teraz przejmował, jak tu tak ładnie. Wchodzimy do lasu i nabieramy wysokości. Zaczynamy też odczuwać głód. Postanawiamy, że jak tylko znajdziemy kawałek suchego podłoża, od razu siadamy na popas. Niestety dookoła jest mokro, więc maszerujemy dalej. W końcu za jednym z pagórków wyłaniają nam się ośnieżone szczyty Tatr. Cóż to jest za widok! Nawet poczucie głodu znika. W końcu po kilkunastu minutach znajdujemy suche nasłonecznione miejsce, do tego z widokiem na Tatry. Nic tylko posilać się w takim miejscu. Nawet zastanawiamy się, czy nie rozłożyć tu namiotu, ale patrzymy na zegarek, że jest dopiero 17, więc postanawiamy iść dalej.

Widok na Tatry
Ośnieżone Tatry
Szlak Brzeźnica- Kacwin dzień 5 na tle tatrzańskich szczytów
Na tle tatrzańskich szczytów

Łapszanka

Mijamy skrzyżowanie z czerwonym szlakiem i wchodzimy w pierwsze zabudowania Rzepisk. Ale fajnie byłoby mieć domek w takim miejscu Im dalej idziemy, tym więcej domów, a lasu brak. Podczas drogi nie możemy się napatrzyć na Tatry, są tak blisko i robią niesamowite wrażenie. Co chwila przystajemy, aby zrobić jakieś fajne zdjęcie, czy nagrać ujęcie. Dość powiedzieć, że ten 4 km odcinek idziemy ponad 2h  Mamy zawrotną prędkość. Oboje uznajemy, że warto było ruszyć na ten szlak i to w tym okresie. Ochów i achów nie ma końca. I tak docieramy do Łapszanki. Przy drodze stoi kilka samochodów, a poniżej na polach krzątają się fotografowie. Nawet są dwie sesje ślubne, ale nie ma co się dziwić, bo jest to dość popularny punkt na zdjęcia.

Widokowa Polana przed Łapszanką
Widokowa Polana przed Łapszanką
Szlak Brzeźnica-Kacwin dzień 5 Łapszanka
Docieramy do Łapszanki
Kapliczka z widokiem na Tatry
Kapliczka z widokiem na Tatry

W poszukiwaniu miejsca na nocleg

Na ostrym zakręcie (prawie 180°) odbijamy w prawo, podchodzimy mocniej pod górę. Za ostatnim domkiem ponownie rozglądamy się za miejscem na biwak. Niby jakieś płaskie miejsca by się znalazły, ale są tuż przy drodze, a w lesie słyszymy jeszcze pilarzy. Musimy się pospieszyć, bo słońce zaraz zajdzie i pozostanie niewiele czasu, aż zrobi się ciemno. Przyspieszamy kroku, ale za chwilę spowalniają nas błota na rozjeżdżonej drodze. Te bardziej grząskie staramy się minąć bokiem. Docieramy też do granicy państwa oraz do rezerwatu. Stoi tu tablica informacyjna, żeby nie zbaczać ze szlaku. No ładnie, teraz będziemy musieli minąć ten rezerwat. Idziemy i idziemy, a końca nie widać, ba nie widać nawet płaskiego miejsca. 

W końcu musimy odpalić czołówki. Schodzimy ostro w dół do leśnej ubitej drogi i teraz przyspieszamy. Patrzymy na mapę, gdzie mniej więcej jesteśmy i wychodzi na to, że do Kacwina jest jakieś 6-7 km. Jest 20:20, więc na upartego za około 2 h powinniśmy dość do końca, a to by oznaczało, że dzień zakończymy z wynikiem bliskim 40 km. Marsz tą przyjemną szybką drogą trwa krótko i po 700 m ponownie skręcamy na błotnisty fragment szlaku. Wokół zrobiło się już całkowicie ciemno. Szlak jest naprawdę brzydki, ciężko już nawet ominąć grząskie błota nie zanurzając buta. Aj mogliśmy jednak zostać w tamtym miejscu. Kiedy już jesteśmy pogodzeni z losem, że zejdziemy do samego Kacwina, nagle wychodzimy na sporą polanę. Tak, tego nam było trzeba. Znajdujemy w miarę płaski skrawek, wyrównujemy go gałązkami z pościnanych świerków i rozkładamy namiot. Gotujemy wodę na kolację i po 22:00 jesteśmy gotowi do snu. Przeszliśmy prawie 35,5 km, a do mety pozostaje nam już tylko 3,8 km. Czyli jutro na spokojnie dojdziemy do mety.

Szlak Brzeźnica — Kacwin dzień 5
Przechodzimy przez rezerwat
Jest już ciemno, a my nadal idziemy
Jest już ciemno, a my nadal idziemy

Poranek na polanie przed Kacwinem

Nazajutrz budzimy się standardowo przed wschodem, a kiedy wyglądamy z namiotu, nie możemy nacieszyć wzroku. Widok jest bombowy. Wyjście mamy wprost na Lubań w Gorcach, natomiast jak patrzymy w prawą stronę, to widzimy Trzy Korony, za którymi mniej więcej powinno wschodzić słońce. Wschód robi na nas niezwykłe wrażenie. Dla takiej chwili warto było wczoraj wędrować po ciemku, by znaleźć się w tym miejscu! Po spektaklu wracamy do namiotu po kuchenkę, żeby zrobić jaglankę na śniadanie. W tym momencie na polankę przychodzą dwa koziołki. Stajemy jak wryci, bo są od nas w odległości maksymalnie 20 m. Dostrzegły nas, ale stoimy nieruchomo i czekamy, co się wydarzy. Jeden się płoszy, jednak po chwili przystaje i wraca. Krok po kroku z zainteresowaniem podchodzą coraz bliżej. Ehhh najgorsze, że aparat i telefon leżą sobie na karimacie 2 m od nas, na której oglądaliśmy wschód. Próba powolnego przemieszczania się, kończy się niestety spłoszeniem zwierzyny. To teraz już można przygotowywać śniadanie. Przy okazji wypuszczam drona, aby popatrzeć na świat z góry. Nagrywam kilka ujęć do filmu i ląduję, gdy jaglanka jest gotowa. Wolno nam idzie zbieranie się, ale z drugiej strony nie musimy się spieszyć. Jeszcze raz gotujemy wodę, tym razem na herbatę.

Wschód słońca z widokiem na Pieniny
Wschód słońca z widokiem na Pieniny
szlak-brzeznica-kacwin-dzien-5
Poranny lot dronem

Kacwin i meta szlaku

O 8:30 w końcu ruszamy w dół do Kacwina. Trasa podobnie jak wczoraj wieczorem bardziej przypomina slalom po błocie. Na szczęście to już końcówka i nic już nie jest w stanie wyprowadzić nas z równowagi Idziemy głównie przez las, co jakiś czas mijając jakąś polanę. Gdy w końcu zbaczamy za znacznikami z leśnej drogi w cienką ścieżkę robi się zdecydowanie przyjemniej i ciekawiej. A to przechodzimy pod drzewem, by później trafić na całe zwalone drzewo. Na jednym prześwicie ukazuje nam się nawet widok na Tatry. W dole na polu pasą się krowy, słońce fajnie nam przygrzewa, a my z uśmiechem na ustach pokonujemy kolejne metry. Wychodząc z lasu, dostrzegamy już zabudowania Kacwina. Zostało dosłownie ostatnie zejście i to zejście z widokiem na Trzy Korony. Pamiątkowa fota i ruszamy do mety.

Błoto na szlaku
Błoto na szlaku
Szlak Brzeźnica - Kacwin dzień 5
Kolejna przeszkoda
Widok na Tatry
Widoków na Tatry nigdy za wiele
Brzeźnica-Kacwin dzień 5
Za nami już Kacwin

Wchodzimy do Kacwina i od razu skręcamy w prawo, w stronę kościoła. Przechodzimy przez most, ponownie w prawo, obchodzimy kościół, wychodzimy na plac obok starej szkoły i… niebieskie znaczniki się skończyły, a kropki jak nie było, tak nie ma. Coś trzeba z tym fantem zrobić. Wyciągam więc karteczkę i rysuję niebieską kropę, dobrze, że akurat miałem niebieski długopis, a nie np. czarny Następnie wycinam kształt koła i teraz oficjalnie możemy wcisnąć i zakończyć kolejny nasz średnio/długodystansowy szlak. I dodajmy, najpiękniejszy widokowo jaki do tej pory przeszliśmy!
W pobliżu jest sklepik, więc korzystamy z okazji i kupujemy produkty na drugie śniadanie. Rozsiadamy się na ławce i spokojnie konsumujemy świeże bułki z serem i kiełbasą.

Koniec szlaku Brzeźnica — Kacwin
Kropka handmade

Łapsze niżne i koniec wędrówki

Jest jeszcze dosyć wcześnie, więc postanawiamy, że ruszamy dalej czerwonym szlakiem w kierunku Łapsz Niżnych. Początkowy ponad kilometrowy fragment to marsz po asfaltowej drodze rowerowej, a widoki na okolicę po prostu powalają. Przy wiacie z miejscem obsługi dla rowerów skręcamy już na polną drogę i zaczynamy schodzić do dolinki. Wokół nas są same zielone pagórki, żółcące się od kwiatów mniszka. Dochodzimy nad potok i teraz przez jakiś czas wędrujemy wzdłuż niego. Musimy się jednak przez niego przeprawić, tak wynika z mapy. Szukamy więc dogodnego miejsca i po kamieniach przechodzimy na drugą stronę, by za ok 200 m znów go przekroczyć. Jeszcze przed drogą czeka nas kolejna przeprawa. Tym razem jednak nie damy rady przejść po kamieniach. Ściągamy buty i powoli przechodzimy na drugą stronę. Woda sięga trochę ponad kostki. Po przejściu chwilę jeszcze moczymy stopy w zimnej wodzie, co przynosi ulgę i dodaje świeżości na kolejne kilometry

Nad potokiem krajobraz na okolicę jest taki jakby alpejski – zielone dolinki, a nad nimi w tle ośnieżone szczyty. Ruszamy pod górę i za wzniesieniem znów zmienia się perspektywa, tym razem widzimy Pieniny. Dochodzimy ponownie do drogi rowerowej, ale zamiast pójść za czerwonymi znacznikami ruszamy w przeciwnym kierunku na wzniesienie. Tam musi być jakiś widok. Nie myliliśmy się, naszym oczom ponownie ukazują się Tatry. W dole dostrzegamy stół z ławkami i postanawiamy tam zejść. To jest idealna miejscówka z widokiem, aby uczcić przejście niebieskiego szlaku z Brzeźnicy do Kacwina. Wyciągamy piwko oraz sucharki i rozpoczynamy sjestę. Spędzamy tu dobrą godzinę Wychillowani schodzimy do Łapsz Niżnych i od razu idziemy na przystanek autobusowy. Sprawdzamy rozkład i wychodzi na to, że idealnie przyszliśmy, bo bus do Nowego Targu odjeżdża za ok. 10 min W tym miejscu kończymy naszą tygodniową wędrówkę z plecakami podczas której przeszliśmy łącznie 150,5 km.

Szlak Brzeźnica Kacwin dzień 5
Wędrujemy dalej
Szlak Brzeźnica - Kacwin dzień 5
Przechodzimy przez potok
Z Tatrami w tle
Z Tatrami w tle
Szlak Brzeźnica — Kacwin dzień 5
Z widokiem na Pieniny
Świętujemy przejście kolejnego szlaku
Świętujemy przejście kolejnego szlaku
Łapsze Niżne
Łapsze Niżne

Szlak Brzeźnica — Kacwin dzień 5 i 6 - mapa etapu

Poniżej zamieszczamy mapę z przebytą trasą. Zapraszamy również na nasz kanał na YouTube, gdzie możesz obejrzeć film z tego etapu — link do filmu.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *